To szok dla każdego z nas. Długie kolejki ludzi ustawiających się po artykuły pierwszej potrzeby, rosnące statystyki zakażonych i zmarłych, a do tego globalny lockdown gospodarki do odwołania.
Zanim zaczniesz
Skoro życie w tych dystopijnych czasach staje się na razie normą, kolejnym pytaniem, które się nasuwa, jest: jak utrzymać firmę na powierzchni?
O ile większe firmy mają wystarczające rezerwy gotówki, by przetrwać trudne czasy, o tyle nie dotyczy to małych i średnich przedsiębiorstw, które zwykle nie dysponują takim zapleczem finansowym, by w najlepszym razie utrzymać się przez kilka tygodni.
Czy nie brzmi to dla Ciebie jak apokalipsa gospodarcza? Dosłownie z dnia na dzień wielu ludzi postanowiło pozbyć się wszystkiego, co mają zbędnego, tylko po to, by odzyskać trochę gotówki…
I to jest właśnie moment, w którym zaczyna się gra.
1. Ciężar przyzwyczajeń
Kiedy w panice krążysz po domu i zastanawiasz się, jak zapewnić rodzinie wszystko, czego potrzebuje, być może to właśnie czas, by się przystosować, a może sięgnąć głębiej do swoich talentów i pasji z myślą o tym, jak na nich zarobić.
Pamiętam, jak oglądałem program, w którym GaryVee uwijał się od jednej wyprzedaży garażowej do drugiej, szukając tanich rzeczy, których nikt nie chciał. Na przykład starych naklejek, komiksów, lalek, kubków itp.
Możesz zapytać: co to wszystko ma wspólnego ze mną? Cóż, pokazuje to jedynie, jak osoba publiczna, mówca, wykładowca, mentor nagle błąka się po okolicy w poszukiwaniu bezużytecznych rzeczy.
Zdziwisz się, ile pieniędzy zarobił później na eBayu i Etsy, sprzedając te przedmioty.
Podsumowując? Śmieć jednego człowieka jest skarbem dla drugiego!
Jako pomocną wskazówkę zachęcam Cię, byś wziął swój odjazdowy smartfon i sprawdził listę kontaktów. Wierzę, że masz setki albo tysiące kontaktów do dawnych znajomych, do których od dawna nie dzwoniłeś. Zadzwoń do nich i sprawdź, jak sobie radzą w trudnych czasach.
Egoistyczna strona takiej rozmowy jest następująca: czasem ludzie mówią i dzielą się swoimi marzeniami, pomysłami albo tym, co stracili… a to może być wskazówka dla Twojego biznesu… Czyli dwie pieczenie na jednym ogniu, prawda?
2. Nie czas umierać
Świat nie będzie już taki sam? Dlaczego, możesz zapytać? – Ponieważ kryzys taki jak ten nie dotyczy wyłącznie pieniędzy, chodzi w nim przede wszystkim o zmianę wzorców zachowań, przyzwyczajeń itp., a pieniądze pójdą dopiero za tym.
Kiedy czytasz ten artykuł, są tam gdzieś inni ludzie szukający okazji, by zarobić.
Moja droga znajoma, nauczycielka gry na fortepianie, której szkoła upadła trzy tygodnie temu, na nowo uruchomiła swoją akademię muzyczną online. Przy zerowych kosztach stałych wykorzystała obecną sytuację i zapewniła sobie stały strumień przychodów.
Inny przykład: mam znajomego, który jest fryzjerem. I owszem, jak można się było spodziewać, on również zamknął swój biznes. Ilekroć zaglądam na Facebooka, widzę, jak wrzuca stare rosyjskie komedie i inne zabawne rzeczy w rodzaju „domowych fryzur”, tylko po to, by rozweselić ludzi zamkniętych w domach. Ale chwila! Kiedy patrzę na jego listę znajomych, okazuje się, że większość z nich to jego klienci! Zatem publikowanie memów o nieudanych fryzurach to nie tylko rozśmieszanie ludzi, to nieustanne przypominanie o relacji, jaka ich łączy. To jak szeptanie komuś do ucha: „pamiętasz, jak wspaniale było odwiedzić mój salon?”
Te dwa przykłady firm mocno dotkniętych obecną sytuacją reprezentują dwa różne podejścia: przystosuj się i podążaj za swoim klientem albo przyczaj się i zainwestuj swój czas w relacje. Jestem pewien, że oboje są zwycięzcami.
3. Treść jest królem
Czasem, gdy surfujemy po mediach społecznościowych lub innych stronach, po prostu „konsumujemy” treść na ekranie, nie zastanawiając się nad nią. Kto tak naprawdę pomyśli (poza specjalistami), że stworzenie treści wymaga planowania, przygotowania i pracy? Jako konsumenci treści często uznajemy je za coś oczywistego – „jest jak jest” – i idziemy dalej.
Wszystkie przykłady, o których wspomniałem powyżej, nawet ten pierwszy, z GaryVee uwijającym się na wyprzedażach garażowych w New Jersey, zanim je zobaczysz, są zaplanowane, nakręcone/sfotografowane i przygotowane do „łatwej konsumpcji” w internecie.
To samo dotyczy moich znajomych. Nauczycielka gry na fortepianie – codziennie publikuje na Instagramie po prostu swoje dłonie grające Chopina albo Bacha… Fryzjer – pokazuje Ci, jak źle możesz wyglądać, i po prostu czeka, aż przyjdziesz, gdy firmy znów zostaną otwarte. Co ich łączy – tworzenie treści.
Nieważne, czym się zajmujesz, gdy tylko wyjdziesz ze swojej strefy komfortu w dzicz internetu, będziesz musiał przestrzegać reguł. To jak grawitacja – nie da się jej zaprzeczyć ani pokonać! Gdy już tam jesteś – jesteś w to zaangażowany bez reszty i Twoja główna uwaga powinna przesunąć się na jakość treści, przy jednoczesnym zachowaniu z tyłu głowy głównej idei i głównego celu.
Założę się, że natkniesz się na myśl: „Chcę robić zdjęcia albo wideo, ale nie mam profesjonalnych narzędzi!”. Cóż, pozwól, że przypomnę Ci, że Apple zaczynało w garażu, a w tamtych czasach Jobs i Wozniak nie mieli smartfonów, szybkiego internetu itp. W porównaniu z nimi jesteś w tak uprzywilejowanej sytuacji, że byłoby zupełnie niewłaściwe z niej nie skorzystać.
Czego ludzie mogą potrzebować? Maseczek? Środków do dezynfekcji? – To zbyt oczywiste, ale tak, jeśli masz maszynę do szycia – czemu nie? Na tym etapie pandemii nikt nie zwraca uwagi na certyfikaty itp.… a jeśli chcesz dorobić kilka dolarów, funtów czy jakichkolwiek rupii na boku – śmiało.
Inny pomysł – sprzedawaj swój czas. Znasz jakiś język obcy? – Spróbuj znaleźć strony internetowe oferujące prywatne lekcje i zareklamuj się.
Jeszcze jeden – masz pasję do psów? Dlaczego by po prostu nie nagrać historii swojego dobrze wychowanego szczeniaka i tego, jak to osiągnąłeś? Podziel się tym ze światem, nawiąż kontakt z ludźmi i być może zarobisz trochę dodatkowych pieniędzy, a także znajdziesz nowe okazje biznesowe…
Wyobraź sobie, że ktoś Cię pyta: „Och… widziałem Twoje wideo ze szczeniakiem… takie miłe… jak to zrobiłeś?” – Zawsze możesz odpowiedzieć: „no tak, miałem trochę czasu, bo mój warsztat był przez chwilę zamknięty, więc jeśli masz problem z samochodem do naprawienia – to mój numer”.
To takie proste! Po prostu daj z siebie wszystko i rozmawiaj z ludźmi, bo ludzie ogólnie czują się dużo lepiej, gdy dostają szansę, by zrobić coś dobrego.
Wierzę, że masz przy sobie telefon komórkowy… i tak, praca z aparatem bywa stresująca, ale masz mnóstwo czasu, by się jej nauczyć i do niej przyzwyczaić. Po prostu wejdź na Udemy – internetowe źródło ponad 100 000 (tak, stu tysięcy) kursów online, z których większość w czasie pandemii jest z ogromnymi zniżkami. Być może tam także znajdziesz nowe inspiracje i pomysły.
Cokolwiek postanowisz zrobić, tworzenie treści to wciąż coś, nad czym musisz się dwa razy zastanowić, zanim trafi ono do sieci jako mem.
Wystarczy, że stworzysz odpowiednie otoczenie dla swoich produktów lub usług… i nie bój się pokazać trochę siebie, bo ludzie nie kupują tylko od tych, którzy wciskają im produkt… kupują od tych, do których czują choćby cień emocjonalnej więzi.
Na przykład: gdybyś prowadził sklep mięsny, nie proszę Cię, żebyś pokazywał zdjęcia zaszlachtowanych zwierząt! Zamiast tego, kiedy Twój sklep jest zamknięty, wyjdź na podwórko, rozpal grilla… i zrób kilka zdjęć dymiącego się burgera. Dodaj opis – „jeśli tęsknisz za normalnym życiem – zadzwoń do mnie, a dostarczymy świeże burgery pod Twoje drzwi”.
Mógłbym ciągnąć w nieskończoność przykłady tego, jak przywrócić do życia całkowicie tradycyjny biznes „offline” nawet bez wychodzenia z zacisza własnego domu.
Przyjrzyjmy się bliżej rodzajom treści. Wśród wielu z nich dwa pozostają podstawowe i możesz połączyć zalety obu światów: treści lifestyle’owe (Twój grill) oraz packshoty.
W zależności od charakteru Twojego biznesu jeden z tych rodzajów będzie dominował. Jeśli działasz w branży obuwniczej, torebek czy akcesoriów – większość Twoich treści to będą packshoty. Jeśli jesteś rzeźnikiem – cóż, tworzenie ujęć lifestyle’owych to temat wart zgłębienia.
W zależności od liczby produktów, jakie posiadasz, efektywność czasowa zyskuje na znaczeniu. Wiele lat temu prowadziłem własny biznes internetowy, sprzedając części komputerowe. Każdego dnia spędzałem godzinę na sprawdzaniu zdjęć i ich ponownym robieniu, bo te dostarczane były zwykle kiepskie. Osobiście sprawdziłem ponad 7000 zdjęć, a co tydzień dochodziło jakieś 20-30 nowych. Był rok 2008, tuż przed globalnym kryzysem. Wtedy przemknęła mi przez głowę myśl o wprowadzeniu jakiejś automatyzacji, nie byłem jednak w stanie znaleźć odpowiedniego rozwiązania.
Dziś dostęp do różnorodnych usług i rozwiązań online jest nieograniczony.
Kiedy w 2005 roku miałem zaczynać swój biznes, oczywistym pytaniem było, gdzie znaleźć platformę transakcyjną, której mógłbym użyć do swoich potrzeb? Magento? Prestashop? Opencart? Zajęło mi ponad miesiąc samo zrobienie researchu i znalezienie czegoś odpowiedniego. Moim wyborem był x-cart, który samodzielnie dostosowałem, przetłumaczyłem i wdrożyłem… wszystko sam.
Patrząc wstecz z perspektywy roku 2020, było to heroiczne szaleństwo i dziś nigdy więcej bym tego nie zrobił.
Silniki e-commerce zrobiły od tamtej pory ogromny postęp i obecnie za ułamek tego, co ja wydałem, możesz mieć porządną stronę transakcyjną. Jedyne, co musisz zrobić, to „nakarmić potwora treści”.
4. Potwór treści
Najpierw złe wiadomości. Gdy Twój sklep internetowy jest już gotowy (może to być nawet Twój kanał na YouTube, blog czy cokolwiek innego, co wybierzesz), to jeszcze nie koniec tworzenia treści.
Pokazanie produktu w całej jego okazałości to dopiero mały krok w stronę sukcesu. Kolejna rzecz na Twojej liście zadań to „jak sprawić, by ludzie dowiedzieli się, że tu jestem”. W czasach takich jak te, gdy niemal wszyscy przenoszą swój biznes do internetu, robi się tłoczno nawet w przestrzeni wirtualnej.
Pamiętasz moich znajomych? Nauczycielkę gry na fortepianie i fryzjera? Oni wiedzą, jak karmić swoje potwory każdego dnia, po prostu publikując raz albo dwa razy. To pokazuje potencjalnym klientom, że podchodzisz do sprawy poważnie, że jesteś konsekwentny i że prawdopodobnie masz coś, czego szukają.
Dobra wiadomość: obiecuję Ci, że po tygodniu nieustannego publikowania w mediach społecznościowych i dzielenia się swoimi treściami ze znajomymi, współpracownikami, sąsiadami będziesz w stanie zbudować niewielką grupę odbiorców świadomych Twojego istnienia… i Twojej marki. Nieustannie przypominaj im, że jesteś tu dla nich i czym się zajmujesz – że rozwiązujesz niektóre z ich problemów. Tak właśnie działa biznes – Ty pomagasz mi rozwiązać moje problemy… a ja pomagam Tobie rozwiązać niektóre z Twoich. Biznes w istocie nie jest niczym innym niż rozwiązywaniem problemów innych ludzi.
Jednym z problemów związanych z tworzeniem treści jest ich spójność. Jak, u licha, miałbyś zrobić telefonem 3000 zdjęć butów? Jak sprawić, by wyglądały atrakcyjnie w internecie, skoro nigdy wcześniej nie trzymałeś aparatu w rękach? Są dwa sposoby, by uszczęśliwić potwora treści: możesz zlecić fotografię na zewnątrz albo zacząć robić ją samodzielnie.
Wybór należy wyłącznie do Ciebie, ale bądź spokojny – masz w nas oparcie. W tym miejscu chcę Cię zaprosić na kolejny odcinek, pokazujący, jak automatyzacja w fotografii może pomóc Ci utrzymać firmę na powierzchni.
Dziękuję, że byłeś dziś z nami, i do następnego razu.
Kiedy będziesz szukać pomysłów, sprawdź następujące zasoby, które mogą okazać się pomocne:
- udemy.com
- ecwid.com
- X-cart.com – silniki i projekty sklepów internetowych
- Joomla.org – ekonomiczne rozwiązania, które możesz dostosować do swoich potrzeb
- Lokalne grupy na Facebooku (ludzie uwielbiają sobie nawzajem pomagać)
- eBay – naucz się z niego korzystać, jeśli wciąż nie masz pojęcia jak
- Amazon.com – TAK, na Amazonie też możesz sprzedawać (na wypadek, gdybyś nie wiedział)
- YouTube – sprawdź dziwne filmy z hashtagami covid czy stuckathome
- Orbitvu.com – zautomatyzowane rozwiązania do fotografii produktowej
Powodzenia i uważaj na siebie.
Witold Jermolowicz
Porozmawiaj z Orbitvu o swoim workflow
Wypełnij formularz i opisz, co planujesz oraz jakiego workflow do tworzenia contentu produktowego potrzebujesz.